Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~kordianl

super


A co do Almodovara, to trzeba jednak zauważyc, że jego film był "o czymś".


ornament poduszki dobrze koresponduje z włosami na rękach Technicznie bardzo dobre, ale znaczeniowo całkiem miałkie. Te strzykawki spokojnie spoczywające na czole i ustach wyglądają jakby były trzymane tak, by ładnie wypadły w kadrze. Może warto by było przebic nimi skórę? Takie spokojne i ułożone podejście do tematu bliższe jest anestetyce reklamowej niż estetyce - fotografia ta zdaje się byc wyłącznie o tym, że jest ładna. Tak więc jako twór anestetyczny wypada bardzo dobrze ( np jako reklama operacji plastycznych), jako estetyczny, aspirujący do sztuki (np. zwracający uwagę na dramat i wszelkie dwuznaczności operacji plastycznych), jest bez znaczenia. dlatego nie daję oceny bo każda będzie niesprawiedliwa.


Co do spodni, dzięki bogu nie robiłem tego do korporacji więc grafik prowadzący mnie nie zlinczuje za tą wpadkę warsztatowa

Mówiłem już to, chcę by potomni zastanawiali się czy tak jak w przypadku Leonarda da Vinci nie mają tu do czynienia z autoportretem autora, czy nie przytuliłem tą pracą geja w sobie itp


Bardzo fajne logo. Nie daje tak do myślenia jak wczorajszy postkonceptualizm, ale nie od tego przecie logo jest
Nie wiem czy ta poświata nie jest za bardzo efekciarska, choc skoro to biżuteria to jest ona raczej uzasadniona, podobnie jak purpura, która kojarzona jest w teorii koloru z klasami wyższymi i elitaryzmem.


Mylisz się PsiaQ. To prawo jest po to, żeby chronic dobra materialne wielkich koncernów. Artyści mogą miec przez to tylko więcej problemów.


A swoja drogą to o harrym potterze to prawda, WB zaskarżył kiedyś dzieciaki za używanie ich "własnosci intelektualnej" na własnej stronce fanowskiej. Nie wsadzono co prawda dzieciarni do więzienia bo sędzia jednak zachował rozum. W każdym razie kto wie? Może w końcu dzięki AKTOM nocna polucja dziadów korporacyjnych stanie się rzeczywistością?


Acta służy tylko interesom korporacji które chcą odcinac kupony od swoich produktów wsadzając małe dzieci do więzienia za prowadzenie blogów o Harrym Potterze. Śmieszne wydaje się już w tym kontekscie samo przestarzałe pojęcie "własności intelektualnej". Bo:
- prawo to w pierwotnej wersji powstało w dziewiętnastym wieku a jak dobrze wiemy nie było wówczas ani internetu, ani korporacji to też miało ono chronic faktycznych autorów przed plagiatem.
- własnosc intelektualna korporacji opiera się na własnosci intelektualnej jednostek, takich jak chocby artysci, którzy prawo do własnych utworów im SPRZEDAJĄ. Dlatego właśnie pojęcie "własnośc intelektualna" to raczej eufemizm na to, o co tu na prawdę chodzi.
- własnośc intelektualna każdego człowieka opiera się na dorobku kultury dzięki której czepie on wiedzę po przez edukację, nie powinna byc zatem traktowana wyłącznie jako jego własnośc. Zaciągamy pewien "dług" wobec kultury, oczekującej naszego uczestnictwa.

Zastanawiam się, jak aCTA ( celowo z małej litery) ma się do tzw. "prawa cytatu" obecnego w polskim prawie autorskim dotyczącego sztuki.
Chodzi o to, że w sztuce jest możliwośc cytowania fragmentu utworu lub utworu w całości pod warunkiem że jest to konieczne dla sensu pracy ( trzeba podac zródło i autora by nie było podejrzenia plagiatu). Tak czy siak nie będzie artystów digitalnych w Polsce, bo mało którego 14 latka stac na oryginalnego photoshopa, no ale to już tak poza prawem i przyzwoitością.


W pracy czuc silne wpływy formalne malarstwa Ada Reinhardt'a, jego słynnych płócien malowanych czernią na czerni. W tym wypadku artysta odstąpił jednak od eksperymentów fakturalnych charakterystycznych dla abstrakcjonistów lat 60- tych podążając w stronę postkonceptualizmu i minimalistów osadzając ich strategie artystyczne w kontekście kultury sieci. Pracę należy zatem rozpatrywac w odniesieniu do ramy, którą stanowi galeria internetowa. Ponieważ jej hipertekstualna przestrzeń wystawiennicza wizualnie ogranicza się do grafiki wyświetlanej na ekranie czasu rzeczywistego, czerń można rozpatrywac jako wyrwę przestrzenną w tym co stanowi layout graficzny portalu. To z kolei kieruje świadomośc w stronę suprematycznych eksperymentów Malewicza, który malując czarny kwadrat na białym tle szukał syntezy odczuc odbiorcy na płótnie. Podobnie jest w tym wypadku. Ponieważ w tafli szklistych ekranów odbija się otoczenie wraz z obserwatorem, można poczytac ten gest jako dosłowną transkrypcję suprematyzmu w świat cyfryzacji. Czerń odbija odbiorcę, jego emocje i spojrzenie, nie stanowiąc już pustej wyrwy w śmietniku informacyjnym przestrzeni wirtualnej lecz pole projekcji jego indywidualnych wyobrażeń o obrazie i sztuce.
Prostokątna forma pracy, odbiegająca od tego co proponował Malewicz jest już bliżej kalkulacji Reinhardtha, który skalę i proporcje swoich czarnych obrazów ustalał w odniesieniu do proporcji ciała człowieka. W tym wypadku punktem odniesienia nie jest bezpośrednio człowiek lecz normy przemysłowe tworzenia ekranów panoramicznych wynikłe z pragmatyzmu jaki musi cechowac technologię użytkową. Odniesienie do proporcji ciała ludzkiego ma tu więc charakter pośredni ale jest wyczuwalne. Nadaje to pracy humanistyczny, prospołeczny wydźwięk.
Należy również zwrócic uwagę jak skomplikowany mechanizm kontekstualny uruchamia tu sugestia odautorska, że jest to "tapeta".
Jak pisał Jean Baudrillard: "Bezużytecznośc staje się narzędziem estetycznej przemiany". Ta zasada znajduje potwierdzenie i w tym wypadku. "Tapeta" w procesie funkcjonowania poza granicami pierwotnej użyteczności przejmuje funkcje estetyczne, jakie przysługują tradycyjnie dziełu sztuki ( pojmowanemu przez pryzmat instytucjonalnej teorii sztuki), stając się paradoksalnie sztuką w sensie stricte. Obraz traci walor estetyczny wraz z przywróceniem jego pierwotnej funkcji użytkowej. Dlatego prośba do internautów: Nie downloadujcie go i nie wyświetlajcie na pulpicie pod gąszczem ikon! Używając tej zacnej czerni jako tapety wykastrujecie ją z estetyki!


świetna technika, kadr i nastrój. Bomba


właśnie marzę o tej jedynej popijając drinka.
przypadek czy przeznaczenie?

morał pali jedynie podlinkowanie do kategorii humor ale ja z racji promili tego nie zauważyłem. Zwłaszcza, że to taka tragiczna historia.....
hlip hlip
gul gul


Niema to jak anestetyczny lans . Ale to prawdopodobnie bardziej uczciwe od artystycznego lansu na traumie. Każdy twórca powinien mieć autoportret z papierosem i kłębami dymu. Gdybym nie był heterykiem, pewnie uznał bym fotę za sekxi. Dlatego dziwię się, że takie niskie noty. Kunszt dobrej fotki i photoshopa a co więcej całkowicie jawny narcyzm. Możliwe, że masz zbyt dobrze oświetloną szyję aby ktoś uznał, że dysponujesz równie świetlistym poczuciem humoru. Najciekawsza wydaje mi się tu jednak czapka zasunięta na oczy, za sprawą której stawiasz się w pozycji uprzedmiotowionego fetysza, ucinasz sobie i odbiorcy możliwość nawiązania intymnego dialogu. Dym, który paruje Ci spod czapy jest tu niczym dusza, z której wykastrowałeś się formalnie nakryciem głowy nasuniętym na spojrzenie. Dusza ( nie w sensie chrześcijańskim lecz psychologicznym) w tej formie jest zapożyczeniem postmodernistycznym, bezpiecznym cytatem z konwencji. Jest w tym skrywanym spojrzeniu swoisty brak litości dla odbiorcy i estetyzowany element osobistej autodestrukcji (mówiąc oczywiście przesadnie pompatycznie). Często prace tak prostolinijne i żartobliwe ujawniają to, co autor stara się na nich ukryć. Tym bardziej, jestem za...


Świetne zdjęcie a biust modelki jeszcze lepszy ( przynajmniej na zdjęciu - dlatego i tak na jedno wychodzi). Ta zimna, wyrachowana, intelektualizująca kompozycja powoduje, że mam tym większą ochotę się w niego wtulić


kredkami, bez lupy


hehe,

Normalnie Neo - Python i Raczkowski. Zamiast bieli w tle widział bym tu coś bardziej odświętnego, jakiś ornament by maksymalnie to "odchamić" - poza tym cieszę się, że żarty o tak półwytrawnym smaku i pokrętnej logice przechodzą jako digarty. Jestem na tak!


Przypomina nieco fotografie lalek Hansa Bellmera. Stół operacyjny i poszatkowane ciało budzą perwersyjnie sadystyczne skojarzenia ( szczególnie materia wylewająca się od strony krocza niczym masa niedookreślonych wnętrzności). Przypadek uchwycony na gorącym uczynku. Świetna fotka, dla mnie bardziej filozoficzna niż dekoracyjna. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie seria cyfrowych rzeźb eksplodujących nimfetek w konwencji bardziej literalnej. Ta fotka z pewnością pomoże mi poskładać myśli.


Yis - faktycznie ma sporo w kroczu. Gdy to zauważyłem, postanowiłem to zostawić z premedytacją. Jeśli potomni odnajdą mój render będą być może, podobnie jak w przypadku Mona Lisy, snuć domysły czy postać Lary nie jest przypadkiem moim autoportretem


To najprostsza linia interpretacji Obajot. Baby Mario narodził się bowiem po dorosłym Mariu ( zadebiutował w grze Yoshi Island wydanej w 1995r a więc 14 lat po tym jak pojawił się dorosły Mario - znany jeszcze jako Jump Man). Jeśli zaś sięgniemy do ikonografii chrześcijańskiej to można zauważyć, że mamy do czynienia z analogicznym paradoksem jaki występuje na moim obrazie. Jezus jest synem bożym, ale jest jednocześnie integralną częścią Świętej Trójcy. Zatem jest wieczny ( nie jest od ojca swego ni starszy, ni młodszy). Maria - biologiczna matka jego jest natomiast - bez obrazy - jedynie narzędziem realizacji planu bożego ( który również jest wieczny i z którego świadomością Jezus przychodzi na świat, będąc od Marii mentalnie i duchowo starszy). Podobnie w moim obrazie, Lara Croft staje się instrumentem realizacji planu dobrej zabawy w nowożytnych grach wideo ( mam na myśli gry powstałe od czasu wielkiego potopu elektronicznej rozrywki - krachu na rynku gier). Od tego czasu Mario jest ikoną gier elektronicznych, ich mesjaszem, jest znakiem niosącym ideę. Lara Croft została wybrana by ukazać nam mesjasza


Wielkość biustu Lary stała się tu główną osią estetycznego osądu i ideologicznej krytyki. Ostatnio miałem wernisaż i jedyny komentarz do Lary brzmiał "za małe cycki" Być może zadziałały tu moje osobiste predylekcje, albo moja inspiracja klasycznym malarstwem na którego tle moja madonna ma biust raczej obfity:
http://www.aiwaz.net/gallery/madonna-and-child/gi1166c161

...no właśnie. Może powinienem mimo to operacyjnie powiększyć ten biust, by przesunąć "ciężar znaczeniowy"... i nie tylko. Byle się z tym biustem nie wyjebała na Baby Mario.... A może to powinien być dyptyk... na wersji z dużym biustem wypadła by z ramy i widać by było tylko nogi. hmmm. warte przeanalizowania.


po dlugim namysle sie nie zgadzam jednak ;P Calafiorze wymieniles dwoch postimpresjonistow. Rysunki 9 letniego van gogha robia manualnie niezle wrazenie. Podobnie cezanne nie malowal krzywo bo nie umial prosto tylko dlatego, bo mial bystry wzrok i potrafil zarejestrowac proces widzenia w czasie ( strzeminski sporo o tym napisal). Na Baconie sie nie znam ale on byl ekspresjonista wiec pod wygledem postulatow to zupelnie inna kategoria niz realizm i fotorealizm - wywodzi sie zreszta od posimpresjonizmu. zgadzam sie wiec ze artysci nie zawsze musza posiadac uzdolnienia manualne zeby robic ciekawa sztuke ( np malewicz namalowal moj ulubiony obraz abstrakcyjny choc manualnie jest to calkiem przecietna robota, podobnie jest z pisuarem duchampa ktory nawet nie przylozyl do wykonania swej fontanny palca).
Jesli siegniesz pamiecia w stecz i postarasz sie znalezc odniesienia do tworczosci malarzy mimetycznych ( realizm, barok, renesans) , to okaze sie jednak, ze miazdzaca wiekszosc producentow sztuki ( nazywanych dzis dosc blednie artystami) byla wybitnie uzdolniona manualnie i gdyby nie to, historia sztuki nie odnotowala by ich istnienia. Tak jest w przypadku
vermera, carravagia, rembrandtha ( i jego licznych nasladowcow - czasem rownie sprawnych i wrazliwych co sam mistrz), rubensa ( i jego firmy), raphaela, rogera van der veydena, ingresa, hansa holbeina itp itd
Ponadto postulaty hiperrealizmu sa dosc klarowne ( nie zaleznie od tego czy uznasz je za sensowne) i zeby je zrealizowac niezbedny jest pewien okreslony warsztat. Tak jest u chucka close, riharda estesa, ralpha goingsa, donna eddyego itp itd.

Zalazki sztuki wywodza sie jeszcze z czasow gdy malarstwo spelnialo funkcje jawnie populistyczne. Historia sztuki to stosunkowo nowy wynalazek ( powstala w polowie osiemnastego wieku). Scislej mowiac van gogh czy bacon sa znani ze wzgledu na to, ze pojawili sie we wlasciwym miejscu i we wlasciwym czasie ktory jest stosunkowo malo odlegly. Najgorsze nieporozumienie wynika z tego, ze oceniamy tworczosc malarzy minionych epok ze wspolczesnej perspektywy i jest to ocena krzywdzaca ( np trzeba bardzo dobrze znac akademizm aby moc wartosciowac reakcyjny wobec niego, programowy impresjonizm a nawet bardziej indywidualny postipresjonizm).
Antropologicznie sprawe ujmujac sam problemat zadziwiania gawiedzi malowaniem jak zywe ( ktory calkiem serio nurtowal juz arystotelesa i platona) moze byc duzo bardziej zajmujacy niz wszelkie estetyzacje wspolczesnosnych kaplanow artyzmu.




calafiorku - ma byc ladniej, bardziej niejasno czy oczekujesz jakiejs wielkiej narracji podanej na tacy?


zgadzam sie calafior. nie mniej stoisz u progu mieszania kategorii artystyczno historycznych z estetycznymi podczas gdy jedno z drugim ma z reguly niewiele wspolnego.


nokaut )))


mój sentyment do retro musiał mnie tu zagnać.

Wstrząsające. Ostatnio przeglądałem tutorial o tym jak unikać łamania się pikseli w oknach małych pixelartowych budynków w rzucie aksonometrycznym. Tym bardziej doceniam. Masz mega popierdzielone pomysły i świetny warsztat... Nic tylko się uczyć, podziwiać technikę i radować niewybrednym poczuciem humoru





1 2 3 Następna strona
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt